|
|
Najlepsze aukcje!
Czas na kawały!
Przychodzi facet do lekarza i mowi, ze ma chore jajko. Na to
lekarz:
- No to niech pan pokaze.
- *z wyrzutem* Ale pan sie bedzie, smial...
- No co pan! Przeciez jestem lekarzem.
- *z niesmialym wyrzutem* Ale pan sie bedzie smial...
- Panie, pan zartuje? Przeciez jestem lekarzem. Poza tym, jak
mi pan nie pokaze, to jak bede mogl panu pomoc? Pokazuj pan.
- Ale pan sie bedzie smial...
- Panie! nie bede sie smial!
- Pan tak mowi, ale jak przyjdzie co do czego, to pan sie
bedzie smial! Wstydze sie...
- Ojejku! Panie, obiecuje panu, ze sie nie bede smial... No
naprawde.
- Naprawde?
- Naprawde! Pokazuj pan.
- Ale nie bedzie sie pan smial?
- Kurna! Nie bede! No mowie przeciez! Pokazuj pan!
No to facet {hmm, tu by trzeba pokazac...} facet zaslania
krocze dwoma dlonmi i z taka niesmialoscia, lekko odslania jedno
jajko... A lekarz - w brecht! Ale strasznie. Zarykuje sie jak
glupi, malo czkawki nie dostal. Ale patrzy na mine faceta... i
stara sie uspokoic, no a s...
Mloda malzonka skarzy sie, ze maz nie chce z nia wspolzyc:
- Wiesz moja droga, musisz zadbac o siebie, o swoja higiene osobista.
Wykap sie, kup dobre perfumy, ladna bielizne - radzi kolezanka.
Niechciana malzonka kupila caly flakon wody brzozowej, dokladnie sie
nia wysmarowala i w nocy zaczyna dobierac sie do meza. Ten wcale nie
przejawia ochoty na milosne igraszki. Zawiedziona malzonka pyta:
- Nie czujesz jak pachne?
Maz przez chwile skupia uwage na zapachu zony, po czym mowi:
- Wiesz, pachniesz tak, jak gdyby kto sie zesral w lasku brzozowym...
Dlaczego blondynka wdrapuje sie na szklana sciane?
Zeby zobaczyc, co jest po drugiej stronie.
- Jak blondynka probuje zabic ptaka?
- Zrzucic go z balkonu :)))))
- Czy moglbys mi pozyczyc milion? - pyta znajomy handlarza bananami.
- Nie moge, mam na to specjalna umowe z bankiem - ja nie udzielam
pozyczek, a bank nie handluje bananami.
- Czy oskarzony byl juz karany?
- Tak, za konkurencje.
- Za konkurencje sie nie karze. Co oskarzony konkretnie robil?
- Banknoty. Dokladnie takie same jak mennica panstwowa.
- A jak szeroka jest ta rzeka?
- Ano taka, že jak dwie ryby chca siŠ wyminĽ?, to jedna musi
wyskoczy? na brzeg.
Przyszedl facet na spacer do parku. Patrzy - zaba. Pomyslal chwile,
pocalowal ja, a zaba:
- Zboczeniec!!!!
*Praca nie hanbi*
Do dyrektora banku przychodzi sprzataczka:
- Pani dyrektor, prosze mi dac klucze od sejfu.
- Pani chyba oszalala!!! Do nich ma dostep tylko ja i moj glowny ksiegowy.
- Wcale nie! Ale juz nie mam czasu na bawienie sie wytrychami by otworzyc
ten sejf, w ktorym robie porzadek w ciagu minuty.
Opisy gg!
Przyjdzie czas kiedy moje serce zacznie znowu dla kogo¶ bić!!
ZaWszE BicI pOnIzAnI tO ResOvI RzeSzOw fAnI...
..:: † Rape Me Szymon † ::..
† Życie to ostry miecz na którym Bóg napisał † "Walcz Kochaj Cierp"
trafiła igła na siano... :)
Ja + Ty = razem My
Młodym robić, mężom rz±dzić, starym modlić się przystoi.
Wez do buzi i wlacz ssanie , to moj kutas mocniej stanie !
PiErDoLe Te FaŁsZyWe TwArZe KtOrE NiEnAwIsCiˇ dArZe
zdrowia szczę¶cia pomarańczy niech (imie) nago tańczy
Strefa gracza...!
Wiedza powszechna!
Estonia. Literatura.
Estonia. Literatura. Najstarsze drukowane zabytki w języku estońskim należ± do literatury rel.: katechizm katol. (1517) hipotetycznie, pisma protest. (1525), katechizm luterański (1535), przekład Biblii hebrajskiej (1739), inicjatorem artyst. poezji estońskiej był K.J. Petersen, przedstawiciel klasycyzmu, nawi±zuj±cy do wzorów twórczo¶ci lud.; z bogatych tradycji folkloru estońskiego zrodził się epos nar. Kalevipoeg (185761), oparty zwł. na legendach i pie¶niach, zbieranych pocz±tkowo przez F.R. Fählmanna, ostatecznie oprac. przez F.R. Kreutzwalda; 2. poł. XIX w. to okres tzw. odrodzenia nar. i dojrzałego romantyzmu, rozwoju poezji i dramatu (L. Koidula) oraz teatru estońskiego (powstał w latach 70.); koniec XIX i pocz. XX w. znamionuje intensywny rozwój realist. powie¶ci i noweli, zwł. o tematyce społ. (E. Vilde, A. Kitzberg, E. Särgava-Peterson, J. Liiv); za arcydzieła estońskiej dramaturgii uznano utwory Kitzberga; 190507 rozkwit ruchu młodoest. Noor...Mistrzowie olimpijscy w łyżwiarstwie figurowym
Łyżwiarstwo figurowe mistrzowie olimpijscy Mistrzowie olimpijscy w łyżwiarstwie figurowym Rok Soli¶ci Kraj Solistki Kraj Pary sportowe Kraj Pary taneczne Kraj 1908 U. Salchow Szwecja M. Syers Wielka Brytania A. Hubler, H. Burger Niemcy 1920 G. Grafström Szwecja M. Julin Szwecja L. Jakobsson, W. Jakobsson Finlandia 1924 G. Grafström Szwecja H. Planck-Szabo Austria H. Engelmann, A. Berger Austria 1928 G. Grafström Szwecja S. Henie Norwegia A. Joly, P. Brunet Francja 1932 K. Schäfer Austria S. Henie Norwegia A. Joly-Brunet, P. Brunet Francja 1936 K. Schäfer Austria S. Henie Norwegia M. Herber, E. Baier Niemcy 1948 R. Button USA B.-A. Scott Kanada M. Lannoy, P. Baugniet Belgia 1952 R. Button USA J. Altwegg Wielka Brytania R. Falk, P. Falk RFN ...
Encyklopedia!
SYMBOLIZM Symbolizm, Fernand Khnopff, I lock my Door upon Myself, 1891
w sztukach plast. kierunek rozwijaj±cy się od ok. 1885 do lat 20. XX w.; stanowił protest przeciwko impresjonizmowi, przeciwstawiał się też realistycznemu przedstawianiu ¶wiata; arty¶ci d±żyli do przekazania głębszych, ukrytych znaczeń poprzez sugerowanie odpowiedniego nastroju, kreowanie subiektywnej wizji; zamiast bezpo¶redniego odtwarzania rzeczywisto¶ci posługiwano się symbolem lub alegori±. S. przejawił się w malarstwie olejnym, ¶ciennym, dekoracyjnym, w grafice i rzeĽbie; zaznaczył się w twórczo¶ci niektórych artystów ze Szkoły Pont-Aven (np. E. Bernard, L. Anquentin, P. Gauguin), w dziełach nabistów (m.in. P. Sérusier, M. Denis, P. Bonnard, E. Vuillard); przedstawicielami franc. symbolizmu byli G. Moreau i O. Redon, w Belgii J. Ensor i malarze zwi±zani z grup± Laethem-Saint-Martin, w Holandii - J. Toorop, w Anglii - A.V. Beardsley, w Niemczech - M. Klinger, H. von Marées i F. von Stuck, w Szwajcarii - F. Hodler, w...POLAŃSKI Roman Polański
reżyser, scenarzysta i aktor, artysta filmowy o wielkim talencie, wyobraĽni skłonnej do szyderczej groteski oraz imponuj±cej znajomo¶ci warsztatu; ur. w pol.-żyd. rodzinie, jako dziecko trafił do krakowskiego getta (matka zginęła w O¶więcimiu, ojciec przetrwał Mauthausen); po wojnie najpierw w szkole cyrkowej w Julinku - liceum plastyczne w Krakowie; występy w zespole dziecięcym Wesoła Gromadka, póĽniej tytułowy Syn pułku Katajewa w Teatrze Młodego Widza; 1959 dyplom reżyserski w Łodzi (pierwsza etiuda Dwaj ludzie z szaf±, film dyplomowy Gdy upadaj± anioły, oba nagrodzone); 1962 błyskotliwy debiut reżyserski w fabule: Nóż w wodzie (nagrody w Wenecji i Hiszpanii oraz nominacja do Oscara); 1963 emigracja do Paryża, gdzie powstaje Wstręt, a w W. Brytanii Matnia, Nieustraszeni pogromcy wampirów (oba nagrodzone na festiwalu berlińskim), co otwiera mu drogę do Hollywood; 1968 Dziecko Rosemary (nominacja do Oscara), 1974 Chinatown (Złoty Glob, Oscar dla R. Towne'a za scenari...
Wielka literatura!
e bagażu, pospieszyłem natychmiast. Czasokres, przez jaki państwo raczyli służyć mi swoj± uprzejmo¶ci±, żenuje mnie tym bardziej...
Na obliczu męża osłupienie przemieszało się z podziwem i jakim¶ zachłannym zainteresowaniem. Zdumiewaj±cy osobnik, z cał± pewno¶ci± jeden na dziesięć tysięcy, wdzięczył się i krygował ze wzrastaj±cym zapałem, a z ust płyn±ł 'mu nieprzerwany potok skrzypi±cej słodyczy. Zaczęło mnie nagle ogarniać przerażaj±ce przekonanie, że już do końca życia skazani jeste¶my nie tylko na paczkę, która przynajmniej leżała cicho, ale też i na jej wła¶ciciela, który w żaden sposób nie da się wył±czyć. M±ż zmienił wyraz twarzy, zainteresowanie przerodziło mu się w zgrozę i teraz już wygl±dał tak, jakby koniecznie chciał i¶ć po paczkę tylko po to, żeby ni± gruchn±ć w łeb ten rozszalały wulkan uprzejmo¶ci.
- Jeżeli zatem zechc± państwo być tak łaskawi, pozwolę sobie z prawdziwym wzruszeniem zdj±ć z ramion państwa ten niewygodny ciężar. Czy nie przeszkadzała ona zbytnio?
- Ni
rzypadkiem?
- A on jest podobny do ojca?
- Nie wiem, ja nie pamiętam dokładnie, jak tatu¶ wygl±da! Nosi okulary, ma ciemne oczy... ale jest chyba młodszy...
- To na pewno nie on! - uspokoił mnie Marcin. - Ten mógłby być twoim dziadkiem! On się nam przygl±da, bo chce z bliska zobaczyć zepsut± młodzież...
Teraz ja zaczęłam się denerwować. Tak jak mama przedwczoraj.
- Marcin, wyjdĽ na peron! Poci±g zaraz ruszy!
- Najwyżej!
- Ale ja nie chcę, żeby¶ wyskakiwał!
- Dobrze, stanę pod oknem!
Marcin nachylił się i uroczy¶cie pocałował mnie w rękę.
- Do widzenia i wesołych ¶wi±t, kochanie!
Starszy pan nie spuszczał z nas oka. Odprowadziłam Marcina do wyj¶cia. Jeszcze przez chwilę rozmawiali¶my w przej¶ciu, w końcu Marcin wysiadł, a ja wróciłam do swojego przedziału. Kiedy otworzyłam drzwi, usłyszałam, jak starszy pan kończ±c jakie¶ opowiadanie zapewniał jedn± z pań:
-...byłem wtedy ¶wiadkiem i jestem prawie pewien, że to ten chłopak! Widać wymigał się jako¶... - Spojrzał na mnie i urw
sadzawkę i poruszała się woda. A kto pierwszy wszedł do sadzawki po poruszeniu wody, stawał się zdrowym, jak±kolwiek zdjęty był chorob±. A był tam pewien człowiek, od trzydziestu i o¶miu lat niemoc± złożony. Gdy Jezus ujrzał leż±cego i poznał, że już długi czas choruje, rzekł mu: „Chcesz być zdrów?” Odpowiedział mu chory: Panie, nie mam człowieka, żeby mię wpu¶cił do sadzawki, gdy poruszy się woda; bo gdy ja przychodzę, inny wstępuje przede mn±.” Rzekł mu Jezus: „Wstań, weĽmij łoże swoje, a chodĽ.” I natychmiast zdrowym stał się ów człowiek, i wzi±ł łoże swoje, i chodził...
Morawiec siedział bez ruchu, z twarz± ukryt± w dłoniach. Zamkn±ł oczy. Słuchał słów proboszcza z natężon± uwag±. Od pierwszego zdania, od owego „Jezus wst±pił do Jerozolimy”, u¶wiadomił sobie, że kiedy¶, przed wielu latami, spotkał się już z podobnymi wyrazami. Co¶, co było zaginęło, wracało teraz. I nie zdaj±c sobie z tego sprawy powtórzył za księdzem w my¶li: „Wstań, weĽmij łoże swoje, a chodĽ”.
Ksi±dz Siecheń
|